czwartek, 26 kwietnia 2012

Rozdział 21

Eliza jęczy mi że mam zareklamować naszą niby stronę , więc no ten ,wchodźcie i dawajcie lubię to :)


Obudziłam się przed dziewiątą ,słońce świeciło niemiłosiernie .
Jak na złość zapomniałam zasłonić okno zasłonami . Dalej już nie zasnę ,zawsze tak mam w nowym miejscu .U mnie to pewnie spałabym do trzynastej i wstała punktualnie na obiad .Spojrzałam na Elizabeth która słodko spała rozwalona na całym łóżku ,dobrze że mamy osobne. Bo nienawidzę z nią spać gdyż pewnego razu gdy nocowałam u niej .Obudziłam się z jej stopami przy twarzy na skrawku łóżka . Nie wiem jak ona to zrobiła .Naprawdę . z nią to chyba wszystko jest możliwe. Wyciągnęłam jakieś ubrania z szafy i udałam się do łazienki . Wzięłam prysznic ,przebrałam się i zeszłam na dół . W kuchni przywitała mnie Holly która robiła gofry .
-Cześć.-rzuciłam ,sięgając do lodówki ,biorąc sok pomarańczowy .
-Hej ,na śniadanie robię gofry . Mam nadzieje że lubisz ?-zerknęła na mnie .
-Na gofery z dżemorem zawsze znajdę porę . -usiadłam przy stole .Obserwując jej poczynania .-Pomóc ci ?
-Nie, już kończę ,ale dzięki że spytałaś. Chociaż wiesz co ? mogłabyś wyjąc z lodówki sosy ,owoce czy co tam chcesz.
-Ok. Ruszyłam do lodówki ,otwierając ją na oścież. Wyjęłam z niej sosy do lodów, truskawkowy, czekoladowy i toffi .Maliny ,truskawki i jagody. Więcej nic tam nie znalazłam ,co mogłoby się przydać . -mamy bitą śmietanę ? -zwróciłam się do Holly która kładła talerz na stole z toną gofrów.
-Jeżeli nie ma w lodówce ,to nie ma wcale. -zaśmiała się . I spaliła buraka .
-Dobra nie wnikam co wy z nią zrobiliście. -postawiłam składniki obok gofrów ,wyciągnęłam jeszcze pięć mniejszych talerzyków. Oraz zasiadłam przy stole.-trzeba było by ich obudzić .
-No trzeba . To ja idę do Sebastiana i Elizabeth a ty do Patricka .-pokiwała głową na tak ,i każda ruszyła w swoją stronę , pierwsze co poszła do naszego pokoju . Rzuciłam się niczym wojownik na El która smacznie spała . Nagle oprzytomniała i zaczęła mnie nawalać poduszką ,po małej wojnie pogoniłam ją do łazienki ,co tez posłusznie wykonała. Następną moją misją było obudzenie Sebastiana. Stanęła przed jego pokojem ,myśląc jaką wybrać metodę , na ostro czy łagodnie . Wybrałam tą łagodną . Otworzyłam drzwi do jego pokoju pierwsze co to rozejrzałam się po nim ,bo jeszcze nie miałam okazji go odwiedzić . Był niewiele mniejszy od naszego , tyle że ten miał jedno wielkie łóżko. Kurde czy temu facetowi nie jest za dobrze ? na takie wygody . Yh gdyby pierwsza tu przyjechała możliwe że wybrałabym ten oto pokój . A że tak się nie stało ,trzeba przeżyć. Zamknęłam najciszej jak tylko potrafiłam drzwi. I udałam się na paluszkach do jego łóżka. Spał do połowy przykryty kołdrą ,bez koszulki ,no nie powiem ale ciałko to ma niezłe .
Jego blond czupryna była w nieładzie co dodawało mu uroku . Nachyliłam się nad jego twarzą.
-Misiaczku wstajemy . Mam ochotę na małe co nie co . -szepnęłam mu do ucha. Ale ja to mam banie ,no nie ma co . Patrzyłam na niego doczekując się jakiejkolwiek reakcji ,ale ten nic a nic . Zauważyłam w kącie gitarę . Złapałam za nią .Zajęłam poprzednie stanowisko . Przejechałam opuszkami palców po strunach ,wydobył się z niej dość ładny, czysty dźwięk . Lecz po tym zaczęłam grać o wiele mocniej .
Chociaż gra nie szła mi zbyt dobrze. Zdezorientowany chłopak wstał naglę z łóżka ,wyrzucając kołdrę gdzieś na bok .
 I obrzucił mnie gniewnym spojrzeniem .
-Jak śmiesz ruszać mą Adelle . -zmierzył w moim kierunku, szybko postawiłam gitarę na miejsce. Zatrzymał się . -myślisz że jak ją odstawiłaś to ominie cię kara .
-Tak właśnie myślę . Ale sądząc po twojej minie ,to chyba jest inaczej . -zrobiłam krok w jego stronę ,chciał mnie już złapać ,ale zrobiłam unik i wybiegłam z jego pokoju krzycząc że śniadanie gotowe. Cała zabiegana wpadłam do kuchni . Gdzie czekali już prawię wszyscy .
-Zadanie zaliczone . A teraz proszę o chwile spokoju ,bo zgłodniałam .-wszyscy zaśmiali się miedzy sobą ,zajęłam miejsce między Holly a Elizabeth .Złapałam za gofra ,dodałam parę owoców ,polałam sosikiem
.I wgryzłam się w niego. Do kuchni wpadł Sebastian .Obrzucając mnie chytrym uśmieszkiem Blondyn już nie świecił golizną bo założył T-shirt.
-Dobry wam . -zasiadł do stołu . Dając mi kopniaka pod nim . Wytknęłam mu język na co ten uśmiechnął się .-jakieś plany na dzisiaj -zapytał nakładając sobie porcje gofrów.
-Daje wam teraz wolną rękę . Róbcie co chcecie. Idzie gdzieś czy coś. A pod wieczór zrobimy ognisko. -rzucił Patrick.

***

Po śniadaniu każdy poszedł do pokoju .Ogarnąć się . Holly wraz ze swym chłopakiem pojechali w siną dal mówić jeszcze że wrócą po osiemnastej . Czyli do tej godziny mieliśmy wolne. Sebastian zaproponował żebyśmy troszkę pozwiedzali to miasto . Jak zaproponował tak zrobiliśmy .
Zakluczywszy dom .ruszyliśmy do miasta. Po chodziliśmy po sklepach ,oraz pospacerowaliśmy troszkę podziwiając uroki tego miejsca. Wstąpiliśmy na pizzę ,a potem na lody . Nie obyło się bez wygłupów. Najgorzej ja ucierpiałam , gdyż Sebastian w zamian za poranną pobudkę wrzucił mnie do fontanny . Goniłam go po całym placu żeby się zemścić . Ale za cholerę nie mogłam go złapać . Skubany był za szybki . Elizabeth w tym czasie siedziała na ławce robiąc nam zdjęcie swoją lustrzanką . Nie miałam nic przeciwko ,bo sama lubię mieć zachowane wspomnienia w formie zdjęć . Jednak potem ja przejęłam pałeczkę i robiłam im zdjęcia .
 Po paru godzinach wygłupów ,zmęczeni wróciliśmy do domu . Była dopiero szesnasta więc do ogniska było jeszcze sporo czasu . Gdyż gołąbeczki jeszcze nie powrócili ze swej wyprawy .
 Dlatego tez zdecydowaliśmy się wspólnie na obejrzenie jakiegoś filmu . Wraz z Elizabeth zrobiliśmy popcorn i parę przekąsek ,za to Sebastian wybrał film . Padło na Kac Vegas . -po koniec komedii w końcu do domu zawitali zakochani . Patrick od razu zajął się razem z Sebą ,rozpaleniem ogniska . A my dziewczyny przygotowałyśmy żarcie na ten wieczór.
Gdy skończyłyśmy znoszenie tego wszystkiego na dwór .Wszyscy wspólnie rozsiadli się na około ogniska. Dawał on tyle ciepła że momentami ledwo się oddychało .Ale atmosfera panująca na zewnątrz była wspaniała. Każdy z nas wbił na patyka wybrany przez siebie produkt. I wystawił go w stronę ognia .
 W tym samym czasie Sebastian poleciał na górę po swoją Adelle . Kiedy wrócił czas umilił nam na graniu przez siebie wybranych piosenek . Czas szybko zleciał . Byłam już nieco śpiąca zresztą jak każdy więc posprzątaliśmy po sobie . I udaliśmy się do pokoi . Życząc sobie udanej nocy .

***

Po trzech dniach od ogniska, powróciliśmy do serca Londynu . Wyjazd można zaliczyć do jak najbardziej udanych . Wszyscy razem stwierdziliśmy że pod koniec lipca znowu odwiedzimy to miejsce tylko że  w innym już gronie. To znaczy dołączą być może chłopcy jeżeli tylko się zgodzą ,oraz dziewczyna Sebastiana. Co do niego ,wymieniliśmy się numerami ,żeby się spotkać czy coś. Obiecał też że wpadnie do nas w któryś dzień . Trzymam go za słowo . A co do chłopców to nikt się nie odezwał od dwóch dni ,nawet Niall do Elizabeth ,co mnie lekko dziwi . Gdy ostatnio gadałam z Louisem pisał że są nieźle zajęci i ma nadzieje że po tych paru męczących dniach pełnych wywiadów ,koncertów i sesji ,pójdą znowu na jakąś imprezę jak w pierwszym dniu przybycia do Francji . No cóż taka cena sławy . Siedziałam teraz w ogrodzie za domem ,nawet nie wiedziałam że gdzieś za tymi krzakami znajduję się stara huśtawka zawieszona na drzewie ,całkiem przypadkowo ją znalazłam . Było tutaj tak cicho i ładnie że jak myślę o powrocie do codzienności to aż mi się w brzuchu skręca .  Muszę się jeszcze rozpakować , poukładać ,i wyprać brudne rzeczy ,co mi się bardzo, ale to bardzo nie chce.  Więc zaszyłam się tutaj w celu poczytania sobie .
Ale nawet na tej książce skupić się nie mogę . Za dużo myśli krąży po mojej głowie. I gdy uparcie próbuję się ich pozbyć one powracają z podwójną siła .
-Tak myślałam że tutaj będziesz . –podniosłam głowę, nade mną stała uśmiechnięta Holly .Posunęłam się robiąc jej miejsce i poklepałam miejsce obok siebie , huśtawka jest na tyle szeroka że zmieścimy się we dwie. Gdy kuzynka usiadła , drewno lekko ugięło się pod naszym ciężarem lecz nadal dobrze się trzymało . –o czym tak namiętnie myślisz ?-zapytała ,wbijając swój wzrok we mnie .
-Prawię o wszystkim .
-Harry też się wlicza ?-pokiwałam głową na tak .-ach …chłopaki ,pamiętam jak byłam w twoim wieku. Wspominam to jako czas dyskotek a przede wszystkim randek .
-Uwierz ,przez te lata nic a nic się nie zmieniło .
-Możliwe . A wgl. Jak tam u niego ? i u chłopaków? –wzruszyłam ramionami .
-Są razem we Francji . Robią rzeczy typowe dla gwiazd. Co tu więcej dodać .-uśmiechnęłam się. –muszę wreszcie ruszyć dupę , i iść się rozpakować .
-Haha ja już mam to za sobą .
-I się ciesz.
Pogadałam chwilę jeszcze z kuzynką i ruszyłam do domu .Elizabeth chodziła z zacieszem  na twarzy ,zresztą kiedy ona go nie  ma . Gdy zapytałam się jej czemu taka ucieszona .
Odpowiedziała że po prostu lubi się uśmiechać . Ehe ,pewnie dostała jakąś wiadomość od swojego chłopaka i teraz się będzie chodzić z bananem na twarzy przez cały dzień . 
___________________________________
Wiem mało chłopaków ,ale w następnym będzie ich dużo :)
oraz ładnie proszę o komentarze ...: P

8 komentarzy:

  1. Oooo dziękuję :PP

    "eliza"

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział czekam na ten z chłopakami;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Z każdym nowym postem coraz bardziej zakochuję się w twoim opowiadaniu! Poprostu magia,odlot. Pisz dalej bo nie mogę się doczekać kolejnych!
    U mnie wreszcie 16 rozdział opowiadania
    http://69-imagination.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Wielkie dzięki, że dodałeś/aś mnie do obserwowanych, jeśli tylko chcesz i ja mogę się odwdzięczyć tym samym. Zapraszam do czytania kolejnych rozdziałów, wchodzenia na mojego bloga, komentowania i polecania go. http://najamajke.blogspot.com/
    A jeśli długo cię u mnie nie było to przeczytaj streszczenie :
    Vanessa razem ze swoją przyjaciółką Alexis wyjeżdżają na wycieczkę na Jamajkę. Poznają tam Ziggiego i Billego, z którymi się wiążą. Przeżywają mnóstwo przygód i postanawiają wybrać się na kolejną wycieczkę z chłopakami. Lecą do słonecznej Brazylii, miasta Santos. Po przyjeździe Vanessa czyta sms'a Ziggiego, w którym tajemniczy "nikt" prosi o spotkanie. Van postanawia śledzić swojego chłopaka i zauważa kłótnie połączoną z namiętnymi pocałunkami, to oznacza koniec ich w związku. Wracając do pokoju na schodach spotyka Billego, który mówi jej, że Alexis zdradzała go z Ziggym. Vanessa błąkając się po ulicach Santosu spotyka Neymara, piłkarza tamtejszej drużyny. Razem wyruszają w podróż do Hiszpanii na mecz FC Santos - FC Barcelona. Podczas pobytu w kawiarni spotykają.... no właśnie kogo spotykają!?czytaj!

    OdpowiedzUsuń
  5. No kurde , jak ja lubie to czytać . :) To nic że mało chłopaków ale za to jak fajnie napisane .. Mhm..Me gusta ;p Czekam na nexta ! xxx

    OdpowiedzUsuń
  6. Yo . Czytam Twojego bloga , czajisz ? xD
    Hahahah , zaaajebiście .
    Masz fajny wystrój. : 3
    Dodawaj szybko następny <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki za komentarz na moim blogu, ukazał się już kolejny rozdział. Zapraszam do komentowania! Co ty na to, abym ogłosiła jakiś konkurs? : ) http://najamajke.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń